30 listopada 2021

Znowu przechodzę in vitro i jestem przerażony

Kiedy wychodzę publicznie z moimi małymi bliźniakami , często otrzymuję komentarze w stylu „Masz pełne ręce roboty!” lub „Podwójny problem!” Ale to, czego ludzie nie widzą, to fakt, że zajście w ciążę z moimi dwoma cudami zajęło mi ponad rok leczenia bezpłodności, w tym zapłodnienia in vitro. Ci nieznajomi nie wiedzą, że macierzyństwa nigdy nie przyjmę za pewnik, ponieważ nie przyszło mi to łatwo.

Niepłodność dała mi dar perspektywy, za co jestem nieskończenie wdzięczna. Ale to, że w końcu jestem mamą, nie oznacza, że nie jestem już bezpłodna. Teraz, gdy moje bliźniaki mają dwa i pół roku, otrzymuję pytanie: „Czy spróbujesz trzeciego?” więcej i więcej. Zwykle odpowiadam uśmiechem lub śmiechem, ale prawda jest taka, że boję się znowu przez to wszystko przejść. Bo tym razem na dobre czy na złe wiem, czego się spodziewać.

Niedawno mój mąż i ja mieliśmy pierwszą wizytę w nowej klinice leczenia niepłodności, aby rozpocząć podróż do dziecka #3. Spotkaliśmy się z naszym endokrynologiem rozrodu, pobrano mi krew do wstępnego badania i ruszyliśmy w dalszą drogę. Czułem się tego dnia jak doświadczony profesjonalista, jakbym tym razem poradził sobie ze wszystkim, ponieważ mam już dwoje zdrowych dzieci na ziemi. To będzie tylko transfer zamrożonych zarodków — nic wielkiego, prawda?

Ted Horowitz/Getty

Na szczęście z naszego pierwszego cyklu zapłodnienia in vitro pozostało dziewięć zamrożonych embrionów, więc następnym krokiem w procesie było przetransportowanie naszych embrionów z naszej poprzedniej kliniki płodności do naszej nowej. Podpisaliśmy formularze zgody, odebraliśmy nasze zarodki w zbiorniku kriokonserwacyjnym i zawiozliśmy je do nowego domu, gdzie pozostaną, dopóki nie będziemy gotowi do kolejnego transferu zamrożonych zarodków.

Kiedy siedziałem na miejscu pasażera z moim potencjalnym przyszłym dzieckiem (dziećmi) wsuniętymi między nogi, poczułem, że oczy mi się podnoszą i nie mogłem powstrzymać się od myślenia: „To jest coś, czego płodni ludzie nigdy nie muszą robić, a nawet myśleć o." W tym momencie dotarło do mnie, że bezpłodność za drugim razem wcale nie jest łatwiejsza. Po prostu stajesz się silniejszy.

Miałem trzy lata, aby przetworzyć moją diagnozę niepłodności i całą traumę, która się z tym wiązała, ale to nie znaczy, że nadal nie boli. Po tym, jak podrzuciliśmy nasze embriony do naszej nowej kliniki, weszłam na Instagram i natknęłam się na ogłoszenie ciąży od znajomej. To była jej trzecia ciąża w ciągu czterech lat i chociaż naprawdę się z niej cieszę, wiadomość dotarła do mnie w dziwnym momencie. Zasmuciło mnie, że trzecia ciąża „niespodzianka” nigdy nie będzie dla nas w kartach i była to emocja, która mnie zaskoczyła, ponieważ nie czułam jej od dłuższego czasu.

Zawsze chciałem mieć troje dzieci. Jestem jedną z trzech, mój mąż jest jednym z trzech i oboje jesteśmy bardzo blisko z rodzeństwem. Jesteśmy podekscytowani możliwością dodania trzeciego dziecka do naszej rodziny, ale gdy zaczynamy ten proces od nowa, strzeżemy również naszych serc, ponieważ wiemy za dużo. Wiemy, że zapłodnienie in vitro nie jest gwarancją. Wiemy, że 1 na 4 ciąże kończy się poronieniem . Wiemy, jak wszechogarniające może być leczenie bezpłodności. I wiemy, że jest szansa, że cała ta sprawa zakończy się złamanym sercem.

Antonio Marquez lanza/Getty

Jest to również ogromna niewiadoma, a mianowicie, ile z naszych pozostałych embrionów jest chromosomalnie normalnych. Kiedy przeszliśmy in vitro, postanowiliśmy nie testować genetycznie naszych embrionów ze względu na koszty. Ale chociaż mieliśmy wtedy zaledwie 28 lat, nadal istnieje szansa, że niektóre z naszych embrionów są nienormalne genetycznie, co może prowadzić do nieudanego transferu, poronienia lub więcej. Zastanawialiśmy się, czy tym razem wykonać testy genetyczne, ale po rozmowie z naszym lekarzem wydaje się, że ryzyko może przewyższać korzyści w naszym przypadku, więc musimy tylko mieć nadzieję, że szanse są na naszą korzyść.

Nie jestem pewien, kiedy znów będziemy gotowi do przeniesienia. W tej chwili ponowna próba wciąż jest trochę przerażająca. Ale powiem, że jestem bardzo wdzięczna, że mam jeszcze dziewięć szans na powiększenie naszej rodziny i czuję się bardzo szczęśliwa, że mam w domu dwójkę zdrowych dzieci. Ale o to właśnie chodzi w niepłodności: jeśli czegoś mnie nauczyła, to tego, że możesz być jednocześnie smutny, wdzięczny i przestraszony. Możemy być szczęśliwi dla innych, ale smutni dla siebie. Możemy naprawdę chcieć trzeciego dziecka, a także bać się, że ponownie przejdziemy in vitro. Te uczucia nie wykluczają się wzajemnie. To po prostu oznacza, że jesteśmy ludźmi.

W przypadku 1 na 8 par w Stanach Zjednoczonych należy wziąć pod uwagę tak wiele rozważań, czy, kiedy i jak poszerzyć rodzinę. Dla nas i wielu innych posiadanie kolejnego dziecka nie jest tak proste, jak seks i zajście w ciążę. Zamiast tego jest to mieszanka żalu i nadziei. Gniew i akceptacja. Strach i radość. Szczęście i niedowierzanie. Negatywne testy ciążowe i duże pudełka leków. Różdżki ultradźwiękowe i zastrzyki hormonalne. Uśmiechy i łzy. Złamane serce i siła.

Niepłodność to odczuwanie każdej emocji każdego dnia. To nauka kontrolowania tego, co możesz. Podnosisz się dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, ponieważ wszystko, czego chcesz, to być rodzicem, a potem robić to od nowa kilka lat później.

Nie wiem, jak zakończy się nasza historia, ale wiem, że bez względu na to, co się stanie, nic nam się nie stanie.

Wpis Znowu przechodzę przez in vitro i jestem przerażony pojawił się najpierw w Strasznej mamusi .

źródło

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *