Ewolucyjnie o miłości

Ewolucyjnie o miłości

27 kwietnia 2019 0 przez jakub

Nie ma chyba bardziej rozpowszechnionego tematy w literaturze, filmach i sztuce jak miłość. Jest ona przedstawiana z różnych perspektyw począwszy od Bridget Jones i jej butelki wina, zmagań Wertera, aż po stany zakochania pośród apokaliptycznych krajobrazów. Jaka jest jednak naprawdę i co o miłości sądzą naukowcy?

Miłość pod mikroskopem

Często powtarzany frazes, że kiedy między dwojgiem ludzi pojawia się chemia, to bez wątpienia jest to wstęp do miłości wcale nie jest pustosłowiem. W świetle odkryć neurobiologii, miłość i towarzyszące jej uniesienia mają swoje źródło w specyfice ludzkiego mózgu. Obecne w nim ośrodki (m.in szczęścia) pobudzane zostają przez neuroprzekaźniki i inne substancje występujące w organizmie, jak np. fenyloetyloamina, która ważną rolę odgrywa także w powstawaniu uzależnień.

Poziom fenyloetyloaminy spada po okresie zakochania (2,3 lata). Jej funkcje przejmują wtedy oksytocyna i wazopresyna, które regulują to w jakim stopniu przywiązujemy się do danej osoby. Przywiązanie jest niezbędnym elementem, świadczącym o trwałości miłości. Biologiczne podłoże miłości zdaje się wyjaśniać jej ewolucyjne funkcje.

Miłość z perspektywy ewolucyjnej

Według naukowców badających proces ewolucji, miłość nie jest tylko prostym mechanizmem, służącym przedłużeniu gatunku. Wybór odpowiedniego partnera jest bardzo istotny z darwinowskiego punktu widzenia. Jednak aby spłodzić potomka, ludzki mózg wcale nie musiałyby przez kilka następnych lat wydzielać “miłosnych substancji”. Dzieje się tak, ponieważ w toku ewolucji samo przedłużenie gatunku nie wystarcza do zbudowania społeczeństwa. Niezbędne jest jego wychowanie, przystosowanie do pełnienia ról społecznych i wyposażenia w odpowiednie wzorce. Proces ten, nazywany wychowaniem trwa kilka, kilkanaście lat.

W świetle ewolucji miłość jest więc podtrzymującym związek mechanizmem, który pozwala na spłodzenie, i co ważniejsze, odpowiednie wychowanie potomstwa. Niezbędna jest do tego obecność obu rodziców, którzy wsparciem mają być nie tylko dla dziecka, ale także dla siebie wzajemnie. Przyświeca im bowiem wspólne zadanie – rodzicielstwo.

REKLAMA